Co zrobić, gdy masz zły dzień? Wyżyj się na obcych ludziach. To ponoć pomaga, serio!

StockSnap_EVHXF4MUT6

Do napisania tego tekstu natchnęła mnie ostatnia podróż Pendolino do Warszawy.

Godzinka do Warszawy, spokojnie sobie siedzę i coś czytam, kilka rzędów przede mną jedzie pani z napojami, myślę sobie „o, fajnie, akurat chętnie napiję się kawki” i wracam do czytania, spokojnie czekając na uśmiechniętą panią. I nagle jeb, awantura. Pan przede mną drze się na biedną kelnerkę (a to wagon ciszy!), że on już dwie godziny czeka aż ktoś do NIEGO przyjdzie i da mu MENU, żeby mógł sobie zamówić JEDZENIE. I że to chamstwo, skurwy$%^&^%^&stwo, że on płaci 150 ZIKO za ten chu$%^&*owy pociąg i że wymaga, żeby ktoś mu przyniósł menu, bo on CHCE swoją ulubioną jajeczniczkę. I że prosi KIEROWNIKA WARSU i nazwisko pani, to on zrobi porządek. True story.

I teraz się zastanawiam. Po pierwsze, w życiu nie spodziewałbym się, że w pociągu ktoś mi to menu przyniesie. Bez jaj. Po drugie, jakbym był głodny, to bym ruszył swoją szanowną pupę i poszedłbym po menu (w knajpach też często tak robię, jak widzę, że obsługa ma tabakę). I wreszcie po trzecie, jak bardzo trzeba być sfrustrowanym życiem, żeby się tak zachowywać? Jak bardzo musiała nas żona zdenerwować, mąż zdradzić, pies nasikać na ulubione buty, żeby po chamsku się wyżywać na pracownikach, którzy i tak podstawiają kawkę pod nosek i jeszcze pytają czy dodatkowy cukier dać.

Nie, żeby pani mi jakoś specjalnie wpadła w oko, ale mam wrażenie, że niektórym się w dupach poprzewracało i coraz mniej szanujemy siebie nawzajem. Już serio abstrahuję od tego, że gość mógł myśleć, że będą koło niego latać, bo zapłacił 150 POLSKICH NOWYCH ZŁOTYCH za bilet w prestiżowym Pendolino, ale jak po takiej awanturze można spojrzeć na siebie w lustrze? Słabo, co?

I tak sobie myślę, że generalnie jako społeczeństwo bardzo dużo rzeczy wywlekamy na wierzch z domu, z pracy, z życia prywatnego i później się wyżywamy na innych, a już szczególnie na ludziach pracujących w szeroko rozumianych usługach.

Recepta? Worek treningowy albo lekarz…