Recenzja filmu „Dunkierka” Christophera Nolana.

710358.1

Nie jestem wielkim fanem Christophera Nolana, chociaż oczywiście doceniam jego kunszt i dotychczasowe filmy, a szczególnie serię z Batmanem w roli głównej. Nie jestem też fanem filmów wojennych, więc przed seansem byłem ciekaw jak przypadnie mi do gustu „Dunkierka”. Szczególnie, że trailery mocno pobudziły apetyt na ten film.

I mój apetyt został zaspokojony, bo „Dunkierka” to naprawdę dobry film. Ale o tym za chwilę, na początek małe przedstawienie nowego (na początek testowego) formatu na moim blogu, czyli „Plus i minus”.

Mam wrażenie, że ludzie są znudzeni tradycyjnymi recenzjami, generalnie czasy są takie, że musi być szybko, łatwo i przystępnie, dlatego też coraz popularniejsze na YouTube stają się recenzje czy nawet całe kanały poświęcone recenzjom i szeroko rozumianej branży filmowej. Ja filmów nagrywał nie będę, ale do każdej krótkiej recenzji dołączę zestawy plusów i minusów danego filmu. Dzięki temu każdy będzie mógł szybko sprawdzić czy warto (moim zdaniem) zobaczyć dany film i ewentualnie podyskutować o danych zaletach czy wadach. Poza tym nie oszukujmy się, żaden ze mnie krytyk filmowy, skomplikowane analizy zostawię ekspertom. Zatem, zaczynamy!

Plusy „Dunkierki”:

– Odwzorowanie wojennego klimatu – nie efektownie, efekciarsko czy patetycznie, ale realnie.

– Montaż – wiele scen zabierało dech w piersi.

– Scenografia i kostiumy – Dunkierka jak żywa, świetne odwzorowanie miasta, wojskowych statków czy samolotów. Wszystko z ogromnym wyczuciem.

– Dialogi – a raczej ich znikoma liczba. Trochę bałem się, że może być nudno, ale było w punkt. Kluczowy był obraz, słowa jedynie delikatnie dopełniają całość.

– Efekty specjalne – większość bez CGI!

– Młodzi aktorzy – dali radę.

– Muzyka – Hans Zimmer idealnie dopełnił obraz dźwiękiem, co przy tak małej liczbie dialogów dodatkowo działa na widza.

Minusy „Dunkierki”:

– Odrobina patosu na koniec.

– Wątki głównych bohaterów mogłyby być trochę pogłębione.

– Przez to, że bohaterowie pokazani są bardzo pobieżnie, ciężko się z nimi w pełni utożsamiać.

Filmy oglądam dzięki Cinema City.

  • eV

    Ja właśnie jestem wielką fanką Nolana i dlatego poszłam na Dunkierkę. Na ogół nie przemawiają do mnie filmy wojenne, pełne tego patosu i chwały dla bohaterów. Tutaj historia przedstawiona była inaczej – z punktu widzenia żołnierzy, którzy są ludźmi, którzy się boją i którzy chcą wrócić do domu za wszelką cenę, nawet jeśli czeka ich tam kolejna bitwa.